163 photos
Dzień 1: Przylot, pierwsze kroki w Imperial Shams i magnetyczne przyciąganie Morza Czerwonego Nasza kolejna egipska przygoda oficjalnie rozpoczęta! Po wylądowaniu w Hurghadzie i sprawnym transferze na południe, dotarliśmy do celu – Imperial Shams Abu Soma Resort w Safadze. Zmęczeni podróżą, ale niesamowicie podekscytowani, przekroczyliśmy próg hotelowego lobby, gotowi na zasłużony urlop. Czekanie na zakwaterowanie, czyli powolne wchodzenie w tryb "egyptian time" Do hotelu dotarliśmy przed oficjalną godziną rozpoczęcia doby hotelowej. Czekanie na klucze do pokoju to standardowy element podróży, który zawsze staramy się obrócić w plus. Zamiast nerwowego zerkania na zegarek, odebraliśmy swoje opaski All Inclusive, zostawiliśmy bagaże w bezpiecznym miejscu i ruszyliśmy na pierwszy, spontaniczny rekonesans. To idealny moment, żeby bez pośpiechu i bez sprzętu rozejrzeć się po układzie całego kompleksu. Pierwszy spacer nad morze – to dla tego widoku tu jesteśmy! Nasze kroki niemal automatycznie skierowały się w jedną stronę – w stronę szumu fal. Gdy tylko minęliśmy strefę basenową i zielone hotelowe ogrody, naszym oczom ukazała się szeroka, piaszczysta plaża Imperial Shams. Musimy przyznać, że pierwsze zderzenie z tutejszym wybrzeżem robi wrażenie. Piasek jest miękki, a panorama zatoki Soma Bay, z majaczącymi w oddali górami, natychmiast pozwala zapomnieć o trudach podróży. Pierwsze zamoczenie stóp w krystalicznie czystej, ciepłej wodzie Morza Czerwonego to był ten oficjalny moment, w którym poczuliśmy: tak, jesteśmy na wakacjach! Zwiedzanie hotelu i oswajanie przestrzeni Resztę czasu przed odebraniem kluczy poświęciliśmy na dokładniejsze zwiedzanie resortu. Imperial Shams Abu Soma ma bardzo klasyczny, wakacyjny układ. Przeszliśmy się wzdłuż basenów, zlokalizowaliśmy najważniejsze bary (co przy opcji All Inclusive zawsze warto zrobić na początku!), sprawdziliśmy, gdzie znajduje się restauracja główna oraz jak wygląda infrastruktura dla gości. Hotel otoczony jest ładnie utrzymaną zielenią, która fajnie kontrastuje z surowym, pustynnym krajobrazem wokół Safagi. Gdy nadeszła pora zakwaterowania, odebraliśmy klucze i ruszyliśmy do pokoju, żeby rozpakować walizki, odświeżyć się i przygotować na nasz pierwszy, hotelowy wieczór. Początek zapowiada się doskonale, a to dopiero przedsmak tego, co czeka nas w Safadze!
