Po pełnym emocji i adrenaliny czwartym dniu na pustyni, piątek był czasem na totalny zwolnienie tempa. Postanowiliśmy połączyć to, co w Hiltonie najlepsze – poranek nad wodą w strefie basenowej i popołudnie przy szumie fal na plaży.
Poranek: Basenowy luz i chłodne drinki
Dzień rozpoczęliśmy tradycyjnie od pysznego śniadania, po czym od razu udaliśmy się na nasze ulubione leżaki przy basenie.
Poranna kąpiel: Ciepła woda, pusta strefa basenowa i spokojne pływanie – idealny start na rozbudzenie.
Chwila dla siebie: Czas na poczytanie książki, złapanie słonecznej opalenizny i orzeźwiające mrożone napoje serwowane przez zaprzyjaźnioną obsługę baru.
Popołudnie: Szum fal, morska bryza i widoki na zatokę
W drugiej połowie dnia przenieśliśmy się na plażę przy zatoce Abu Dabbab.
Spacer brzegiem morza: Ciepły piasek pod stopami, bryza łagodząca popołudniowy upał i piękny turkus wody – pełnia wakacyjnego relaksu.
Ostatnie podglądanie morskiego życia: Krótki snorkeling przy brzegu, podziwianie kolorowych rybek i błogie leniuchowanie na leżakach aż do zachodu słońca.
Wieczór: Kameralny czas i spakowanie wspomnień
Wieczór spędziliśmy na spokojnej kolacji, pysznej kawie w lobby oraz nostalgicznym spacerze po oświetlonym alejkami resorcie – powoli podsumowując cały ten udany wyjazd.
Nasza rada: Taki „pusty” dzień bez napiętego grafiku i wycieczek jest niezwykle potrzebny w trakcie wakacji. Pozwala naprawdę odpocząć, nacieszyć się otoczeniem i w pełni naładować baterie przed powrotem do codzienności!






